16 maja 2013

„Bigos po kenijsku”, czyli afrykańskie opowieści w Sidzinie

„Bigos po kenijsku”, czyli afrykańskie opowieści w Sidzinie
Autor: Alicja Szulborska, Licencja: Domena publiczna

17 maja o godz. 18:00 w krakowskim Centrum Sportu i Kultury „Sidzina” odbędzie się slajdowisko „Bigos po kenijsku, czyli afrykańskie opowieści w Sidzinie”. Gościem honorowym spotkania będzie Bogumiła Jarecka, która opowie o swojej podróży do Kenii.

Bogumiła Jarecka dwukrotnie odwiedziła Kenię. W 2011 roku, w kwietniowym numerze miesięcznika National Geographic Traveler, ukazała się jej relacja z pierwszej wyprawy do tego kraju. Drugi pobyt to trzymiesięczny wolontariat we wspólnocie St. Martin w Nyahururu. Więcej informacji o obu podróżach na stronie: http://bogumilajarecka.wordpress.com/

„Dla mnie Kenia to kwaśna kapusta twardej rzeczywistości, grzybki atrakcji turystycznych, przecier pomidorowy śliskich, czerwonych dróg zaraz po deszczu, przyprawa ostrego słońca, słodkie śliwki miejsc pełnych modlitwy, czy szlachetne wino wyjątkowych ludzi… Pokaz opowiada o moim pobycie w Kenii sprzed dwóch lat. Była to moja pierwsza daleka wyprawa, i to od razu do Afryki. Wszystko było nowe, inne, bardzo różnorodne, i bardzo kontrastowe. Nie umiałam tego połączyć w całość, dla mnie to był taki – bigos. Idąc tropem składników bigosu opowiadam o wrażeniach z podróży” – opowiada Bogumiła Jarecka

Będzie o kapuście – zwykłej, niełatwej codzienności ludzi w małych miasteczkach, gdzie życie koncentruje się głównie przy drodze.

Będą i grzybki – miejsca turystyczne np. Jezioro Elementaita, Wielki Rów Afrykański czy Wodospady Thompsona.

I dziczyzna musi być – czyli safari w Nakuru Park, Crescent Island i na ranczu Mugie. Dzikie zwierzęta na wyciągnięcie ręki.

Także śliwki – składnik dodający smaku. Będą to historie o ostatniej parafii na sawannie Ol Moran, gdzie znajduje się przychodnia i internat dla dzieci. I o Subukii – miejscowym sanktuarium pielgrzymkowym prowadzonym przez polskich franciszkanów, gdzie, w sercu Kenii, dokładnie na równiku zbierają się tysiące ludzi, po prostu z potrzeby serca.

Wino, bo i taki składnik jest w bigosie – to opowieści o miejscowych, o wspólnocie St. Martin w Nyahururu. Niesamowite przedsięwzięcie rozwijające się od 13 lat. 100 pracowników, ok. 1500 wolontariuszy. I prawie wszyscy to miejscowi! Stworzyli programy pomocowe dla osób niepełnosprawnych, dzieci z HIV, dzieci ulicy. Do tego powstały programy pożyczkowe i mikrokredytów, a także programprzeciwdziałania przemocy. Wiele działań, wielu ludzi, wiele dobra.

Strona organizatora wydarzenia: http://www.csksidzina-krakow.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=178:afryka-w-sidzinie&catid=12:aktualnoci&Itemid=26

O autorze
Alicja Szulborska
Pracuje jako dziennikarka i redaktorka oraz copywriterka. Nie wyobraża sobie życia bez kawy i cukru. Uzależniona od dobrych książek, filmów i seriali oraz muzyki. Ceni klasyków, ale i nie stroni od współczesnej literatury i kina. Uwielbia pisać i podróżować. Jest wiecznym poszukiwaczem więc co jakiś czas odkrywa nowe rzeczy, które stają się jej zainteresowaniami. Jedną z jej fascynacji jest pełna kontrastów azjatycka (w tym chińska) muzyka, której sporo miejsca poświęca na swoim blogu boswiatjestciekawy.wordpress.com.

Zobacz też

Po co psu paszport?

Podróżowanie ze zwierzakiem wymaga sporych przygotowań. Przed każdym dłuższym wyjazdem opiekun powinien skonsultować się...
Po co psu paszport?